Rowerowe autostrady w ustawie. Co nowe przepisy mogą zmienić na długich trasach takich jak Zielona 7?

Każdy, kto przejechał Zieloną 7 z Warszawy do Gdańska, wie, że o komforcie podróży decydują nie najładniejsze odcinki, ale te najsłabsze: nagle urwana droga rowerowa, kilka kilometrów ruchliwej szosy, objazd przez piach. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad ustawą, która ma właśnie z takimi lukami walczyć. Jak opisał 19 października portal Forsal.pl, projekt przewiduje m.in. krajową sieć dróg rowerowych, nazywaną roboczo „rowerowymi autostradami”.
Problem, który zna każdy rowerowy podróżnik
W uzasadnieniu projektu ministerstwo wprost wymienia główne bolączki: brak ciągłości tras, brak logicznych połączeń i niewystarczającą współpracę samorządów – zwłaszcza na odcinkach łączących kilka gmin. To dokładnie ten problem, z którym mierzą się długodystansowe szlaki: trasa ponadregionalna przecina dziesiątki gmin, a każda z nich buduje (lub nie) swój fragment według własnych możliwości i planów.
Co proponuje ministerstwo?
- Trzy poziomy dróg rowerowych – lokalne, regionalne i krajowe. Te ostatnie, wzorem kolei i dróg krajowych, mają tworzyć spójną sieć w skali całego kraju.
- Koordynator krajowej sieci – jeden z marszałków województw, współpracujący z Ministerstwem Infrastruktury. Opracuje zasady oznaczania i numeracji dróg dla rowerów, a co roku przygotuje raport o zmianach w sieci tras.
- Łatwiejsza budowa poza pasem drogowym – nowa „decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi rowerowej” ma uprościć procedury, gdy trasa biegnie przez pola, łąki czy wały, a nie wzdłuż istniejącej drogi. Grunty Skarbu Państwa i samorządów z chwilą wydania decyzji przejdą na samorząd.
- Grunty prywatne – w pierwszej kolejności wykup w drodze umowy; gdy porozumienie nie będzie możliwe, projekt dopuszcza wywłaszczenie z odszkodowaniem dla właściciela, przy zachowaniu konstytucyjnych standardów ochrony własności – zapewnia wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
Szansa dla tras turystycznych
Dla szlaków takich jak Zielona 7 najciekawsze są dwa elementy. Pierwszy to wspólna numeracja i oznakowanie – dziś każda trasa i każdy region mają swoje zasady, co na długim przejeździe bywa mylące. Drugi to możliwość budowy dróg rowerowych z dala od ruchliwych szos – a przecież to właśnie przejazdy wzdłuż ruchliwych dróg są dla podróżnych z sakwami najbardziej stresujące i najbardziej niebezpieczne.
Trzeba jednak uczciwie dodać: pierwsza wersja ustawy nie zawiera listy tras, które miałyby wejść do krajowej sieci. Mogą zostać wskazane dopiero razem z numeracją przygotowaną przez koordynatora. Nie wiadomo więc jeszcze, które z istniejących szlaków zostaną objęte nowym systemem.
Kiedy zmiany?
Niestety nie od razu. Rząd miał przyjąć projekt w trzecim kwartale 2026 r., ale termin nie został dotrzymany – według Forsal.pl przyjęcie przesunie się najpewniej na przyszły rok. Wiceminister tłumaczy to licznymi uwagami zgłoszonymi do projektu, które wymagały dodatkowych analiz i poprawek.
Będziemy przyglądać się dalszym pracom – szczególnie temu, jak w przepisach zostaną potraktowane istniejące trasy ponadregionalne. Jeśli przejechaliście Zieloną 7 i macie swoje „czarne punkty” na trasie, napiszcie nam o nich. Taka wiedza od rowerzystów przyda się, gdy projekt trafi do konsultacji.

Najnowsze komentarze